Przechwycenie na powietrzu warsztatowym.
Nośniki, nigdy amunicja.

Trzy programy opuszczają ziemię na sprężonym powietrzu, z platform wyrzutni, które nie zawierają żadnej chemii i nie wysyłają żadnego sygnału. Oto co leci, co to wystrzeliwuje i który z trzech programów odpowiada na przestrzeń powietrzną, którą muszą Państwo utrzymać.

Tę linię trzymają cztery zdania. Bezpieczeństwo ludzi jest pierwsze, a tutaj zaczyna się od załogi naziemnej, ponieważ energia, która rzuca pocisk, stoi w zbiorniku długo przed tym, nim cokolwiek opuści tubę. Nośniki, nie amunicja: nic tutaj nie przenosi głowicy bojowej, zapalnika, spłonki, materiału napędowego, inicjatora ani żadnego innego materiału energetycznego, i nic tutaj nie obsługuje uzbrojenia. Nic na tej linii nie nadaje drogą radiową, nic nie kieruje się po łączu i żaden projekt tutaj nie przenosi odbiornika nawigacji satelitarnej. A każdy strzał uzbraja człowiek: wskazanie z układu kierowania strzelaniem jest sygnałem zezwalającym, nigdy wyzwoleniem, nigdy nie może ominąć łańcucha blokad ręcznych ani czynności uzbrojenia, i na tej linii nie istnieje żadna zautomatyzowana ani wyłącznie zdalna ścieżka strzału.

Całe wystrzelenie to jedno rozprężenie zmagazynowanego powietrza w rosnącej objętości lufy. Sprężarka napełnia baterię zbiorników i utrzymuje ją przy 30 bar, w klasie powietrza warsztatowego. Za pociskiem znajduje się normalnie zamknięty elektromagnetyczny zawór zamkowy o przekroju przelotu co najmniej 95 cm², który otwiera się w czasie poniżej 5 ms; przed pociskiem — bezszwowa rura stalowa o średnicy Ø90,00 mm i długości 3,00 m. Zawór się otwiera, bateria zbiorników zrzuca powietrze do lufy, kubek obturatora przyjmuje pełne ciśnienie na 63,617 cm², a lufą schodzi około 15,9 L powietrza. Szczytowa siła na dnie wynosi 18 191 N i pojawia się w chwili otwarcia zaworu, zanim pocisk się poruszy: 1 159 g w szczycie przy 608 g średnio. Każda część jest wymiarowana wobec szczytu, ponieważ objętość zbiorników wyznacza prędkość wylotową i nie zmienia nic w obciążeniu szczytowym.

Na wylocie pocisk ma 189,2 m/s i niesie 28,64 kJ, przy łącznej sprawności energetycznej 85,9%. Od tej chwili nic do niego nie dociera i nic nie musi. Sześć stałych stateczników jest wklejonych w gniazda wysięgnika pod 60° ± 0,5°, czynnych od pierwszego metra, a zapas stateczności w projektowym przedziale od 1,5 do 2,5 kalibru trzyma dziób z przodu na torze balistycznym. W całym ogonie nie ma żadnej krzywki, żadnej końcówki wyważającej i żadnego serwomechanizmu.

Goose CS-110 jest pociskiem wiodącym i najprostszym przedmiotem, jaki firma wytwarza: wystrzeliwany pneumatycznie, w pełni niezasilany, zbudowany do niszczenia małego bezzałogowego statku powietrznego zderzeniem. Ma 1,6 kg masy całkowitej. Korpus główny o średnicy Ø70,00 mm przechodzi na wysięgnik ogonowy o średnicy Ø32,00 mm przez stożek o długości 30 mm, a formowana ścianka ma 2,50 mm, wyznaczone wyboczeniem, a nie wytrzymałością — materiał potrzebuje 1,19 mm, by przenieść obciążenie, i 2,14 mm, by nie wyboczyć się. Daje to pięć części formowanych i obrobionych oraz jedno spoiwo: wkładkę dziobową z normalizowanego AISI 4140, skorupę korpusu, wysięgnik ogonowy, zestaw sześciu stateczników i kubek obturatora. Sama wkładka stanowi większość masy. Płatowiec jest nośnikiem, stal jest efektem, a w całym pocisku nie ma żadnej chemii.

Encapsulator CS-111 to ten sam pocisk za przegrodą, z dziobem, który chwyta, a nie zderza się. Masa, średnica lufy, prędkość wylotowa i podziałka magazynka są celowo utrzymane identycznie jak w pocisku wiodącym, tak aby oba indeksowały się w jednym magazynku, a stanowisko wyrzutni nie było stanowiskiem dla jednego albo drugiego pocisku. Przed przegrodą znajduje się komora zbudowana wokół czterech elementów: zmagazynowanego źródła energii, środka przechwytującego, głowicy rozpraszającej i zwolnienia mechanicznego. Z wystrzelenia wynikają dwie konsekwencje. Ładunek sam się spręża na czas skoku, więc zwolnienie wyzwalane ciśnieniem byłoby sprzecznością i zwolnienie musi być czynnością mechaniczną wymuszoną. Oraz: napełnienie powłoki o objętości 12 L w oknie 5,0 ms — oknie przy 1 m odstępu i 200 m/s prędkości zbliżania — wymaga około 2 400 L/s, co wyklucza swobodnie rozprężającą się chemię jako środek podstawowy i przemawia za gazem zmagazynowanym w butli wysokociśnieniowej. Efektem jest oplątanie wirników: oplątać jeden lub dwa wirniki, zaburzyć równowagę tarczy, a cel schodzi na ziemię nienaruszony, więc to, co było nad głowami, można zbadać, wytropić i przypisać. Środowiskowy przypadek projektowy to −30 °C.

CS-120 to druga klasa na tej linii: cięższa, zasilana w locie, kierowana po światłowodzie i wystrzeliwana z własnej tuby, przy własnej średnicy i własnym ciśnieniu. Lot z napędem przepracowano przy 1,6 kg i rachunek się nie domknął — przy tej masie płatowiec nie udźwignie akumulatora, którego wymagałby lot podtrzymywany — więc CS-120 jest drugą klasą, a nie cięższym pociskiem wiodącym, zbudowaną przy piętnastu kilogramach, by pozostać czynną po opuszczeniu wylotu wobec celu, który po wystrzeleniu się przemieszcza. Wprowadzenie 72 kJ w tę masę przy 30 bar na odcinku 3,0 m wymagałoby tuby Ø143 mm; 50 bar na skoku 4,0 m sprowadza to do Ø96 mm i taka średnica została wybrana. Cięższe, wolniejsze wystrzelenie jest łagodniejsze: około 98 m/s na wylocie przy szczytowym wstrząsie startowym około 240 g, wobec 1 159 g pocisku wiodącego, i to właśnie pozwala przeżyć skok silnikowi podtrzymującemu ze śmigłem w ogonie, pierścieniowi czterech wentylatorów sterujących na dziobie o mocy chwilowej dochodzącej do około 1,2 kW, pakietowi litowo-jonowemu 0,40 kg, komputerowi lotu, serwomechanizmom i szpuli wydającej światłowód.

Linię spinają dwa zdania. Goose CS-110 i Encapsulator CS-111 to jeden pocisk w jednej tubie: ta sama masa 1,6 kg, ta sama średnica lufy Ø90 mm, ta sama prędkość wylotowa i ta sama podziałka magazynka. Wyrzutni jest obojętne, co siedzi w zamku, i żadna głowica nie prowadzi z niej zasilania ani sygnału. Szew, który to umożliwia, jest niewielki — rejestr czopa Ø64,9 mm wewnątrz kołnierza Ø70 mm, zamknięty trójzaczepowym bagnetem, przez który przechodzi konstrukcja i nic więcej — i właśnie dlatego nowa głowica jest zadaniem narzędziowym, a nie nowym pociskiem. CS-120 jest drugą, cięższą klasą z własną wyrzutnią: własna średnica, własne ciśnienie, własny skok. Dzieli z rodziną doktrynę, architekturę pneumatyczną i kręgosłup bezpieczeństwa. Nie dzieli lufy, a jego pociski nie są wymienne.

Platforma wyrzutni jest sprzętem naziemnym. Nigdy nie jest statkiem bezzałogowym i nigdy nie jest do nich liczona. Linia budowana jest w konfiguracjach nazwanych od tego, co przenosi tuby i jak stoi na ziemi: wyrzutnia na ramie płozowej z zespołem tub na kołysce podnoszonej nożycowo, sześcioma śrubowymi stopami poziomującymi, trzema poziomymi zbiornikami powietrza oznaczonymi 3000 kPa (30 BAR) AIR ONLY, szafą sterowniczą, kolektorem z manometrem mechanicznym, punktami podnoszenia i odciągu oraz kieszeniami na widły wózka; konfiguracja jednotubowa na tej samej ramie i tych samych zbiornikach; oraz cokół stanowiska stałego, czyli miejsce, w którym zaczyna się CDNS Institutional. Tym, co mają wspólne wszystkie konfiguracje, jest ciśnienie, ten sam normalnie zamknięty zamek, ten sam łańcuch blokad i ta sama czynność uzbrojenia na każdy strzał. Cienkie pionowe pręty na pokładzie zbiorników nie są antenami radiowymi; nic zbudowanego dla tej linii nie nadaje.

Zagrożeniem w tym systemie nie jest pocisk. Jest nim 0,89 MJ zmagazynowanego powietrza stojącego w zbiorniku, wokół którego pracuje załoga, i projekt odpowiada na to w pierwszej kolejności. Nikogo nie ma w strefie wyłączenia, gdy bateria zbiorników jest ładowana. Zbiornik i jego zawór bezpieczeństwa są sprawdzane, zanim zaufa się pneumatyce, instalacja jest najpierw kontrolowana na szczelność przy 5 bar, a łańcuch blokad jest sprawdzany na samym zasilaniu sterującym, bez ciśnienia. Cztery sygnały zezwalające są połączone szeregowo i każdy musi być spełniony, zanim przekaźnik uzbrojenia zostanie zasilony: dwukanałowe zatrzymanie awaryjne, klucz potwierdzenia oczyszczenia strefy, wyłącznik pokrywy wylotu oraz wyłącznik potwierdzający sprawność zaworu bezpieczeństwa, przy czym ciśnienie w baterii zbiorników jest potwierdzane jako piąty warunek utrzymywany w oprogramowaniu wbudowanym. Klucz uzbrojenia jest ustawiany ponownie przed każdym strzałem, a nie raz na sesję, a zawór zamkowy jest normalnie zamknięty i bezpieczny w razie awarii, więc odłączony elektromagnes to zamknięty zawór. Pocisk, który chybi, wciąż uderza w ziemię z energią od 7,3 do 16,8 kJ, dlatego pełny łuk wylotu i grunt na kierunku strzału stanowią strefę wyłączenia, utrzymywaną wolną, dopóki wyrzutnia jest uzbrojona i strzela.

Pocisk z pięciu części formowanych i obrobionych jest przede wszystkim problemem narzędziowym, dlatego właśnie w oprzyrządowaniu mieszczą się praca i własność. Formy skorupy korpusu, wysięgnika ogonowego, zestawu stateczników i kubka obturatora są wycinane we własnym zakresie na maszynach pięcioosiowych, co umieszcza ścianę narzędziową wewnątrz budynku, a nie w kolejce u dostawcy, i sprawia, że nowy dziób jest zadaniem narzędziowym, a nie negocjacją. Części formowane wykonane są z PA66-GF33, nylonu 6/6 z 33% zawartością włókna szklanego, o 110 MPa i 7,0 GPa kondycjonowanego przy 50% wilgotności względnej i 1 400 kg/m³, opracowanego wobec ISO 1874 i UL 94. Wkładka dziobowa jest obrabiana z AISI 4140 normalizowanego, o około 655 MPa i 7 850 kg/m³, wobec ASTM A29 i A331. Powierzchnię obturującą stanowi TPU 90A albo napełniany PTFE. Każda z tych pozycji jest oznaczeniem materiału, a nie marką. Dwie rzeczy po stronie wyrzutni są kupowane, a nie wytwarzane: zbiornik ciśnieniowy, wykonany zgodnie z TC, CSA lub ISO 11119, z numerem rejestracyjnym na zbiorniku i na jego zaworze bezpieczeństwa, oraz bezszwowy materiał na lufy według ASTM A519, poddany próbie ciśnieniowej przy 1,5× ciśnienia roboczego.

Proszę przeczytać, czym ta linia nie jest, zanim napiszą Państwo. Nie jest amunicją. Nie jest sensorem: wyrzutnia i pocisk nie przenoszą żadnych czujników do wyszukiwania celu, a wykrywanie, śledzenie, klasyfikacja i wskazanie należą do Canadian Shield, są budowane we własnym zakresie, stoją poza nimi i dochodzą do efektora po przewodzie jako sygnał zezwalający. Nie jest systemem bezprzewodowym. Nie jest zautomatyzowaną ścieżką strzału. Nie jest jedną tubą przy dwóch masach. I nie jest ofertą: każde zapytanie jest weryfikowane, transfer międzynarodowy wymaga zezwoleń rządu Kanady wydawanych dla każdej przesyłki, a w pierwszej kolejności zasięgamy opinii prawnej. Proszę przynieść teren, przestrzeń powietrzną, którą muszą Państwo nad nim utrzymać, i to, co przez nią przelatuje. Odpowiedź przychodzi na piśmie, od człowieka.